sobota, 3 lipca 2010

List ze szpitala

Kochani Przyjaciele w Chrystusie!

Cieszę się, że mogę się tak do Was zwracać.
Choroba, która spadła na mnie, jak przysłowiowy „grom z jasnego nieba”, odsłoniła przed moimi oczami kilka bardzo ważnych prawd, którymi chciałbym się z Wami teraz podzielić. Prawdy te są oczywiście „stare jak świat”, bo zaczerpnięte ze Słowa Bożego. Jednakże dopiero, gdy osobiście ich się doświadcza, stają się bliskie, wyraziste i zrozumiałe.

ULOTNOŚĆ ŻYCIA
Dni człowieka są jak trawa: Tak kwitnie jak kwiat polny. Gdy wiatr nań powieje, już go nie ma. I już go nie ujrzy miejsce jego. Psalm 103:15,16
Kiedy na „własnej skórze” przeżyłem pękniecie tętniaka i wylew krwi do mózgu i kiedy za dwa dni odzyskałem w pełni świadomość i kiedy usłyszałem od lekarza, że miałem „dużo szczęścia, bo zwykle z takiej akcji nie wychodzi się już z domu”, wtedy zdałem sobie sprawę, że byłem o krok od pożegnania się z życiem na tym świecie.

CO TAK NAPRAWDĘ JEST WAŻNE
Marność nad marnościami, mówi Kaznodzieja, marność nad marnościami, wszystko marność. Jaki pożytek ma człowiek z całego swojego trudu, który znosi pod słońcem? Kohelet 1:2-3
Pomału dochodząc do siebie (przez tydzień sporadycznie nawiązywałem kontakt ze światem zewnętrznym - otwierałem oczy tylko podczas wizyt lekarza prowadzącego, najbliższej rodziny, kilkorga przyjaciół), miałem coraz większą świadomość tego, jak nieważne są wszelkie „sprawy do załatwienia”, wszelkie spory i niesnaski (w pracy, w rodzinie, w służbie). Będąc w perspektywie stanięcia przed Stwórcą tak naprawdę liczy się tylko moje serce i to, co w nim jest.

NIKT NIE JEST NIEZASTĄPIONY
…nie wiecie, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, która ukazuje się na krótko, a potem znika. Zamiast tego, winniście mówić: Jeżeli Pan zechce, będziemy żyli i zrobimy to lub owo. Jakuba 4:14-15
Zdałem sobie sprawę, że nikt nie jest niezastąpiony i to, czego nie zdołałem załatwić, załatwi ktoś inny. Dlatego w życiu nie można „wychodzić z siebie”, żeby zrobić wszystko samemu i „po swojemu”. Inni zrobią to może inaczej, ale wcale nie znaczy, że gorzej - a może nawet dużo lepiej… I kiedy nas zabraknie, to ktoś inny zajmie nasze miejsce. Świat się nie zatrzyma. Plany będą realizowane a przedsięwzięcia będą się odbywały w swoim czasie…
Przykład? Zasiadając w czterech różnych komitetach organizacyjnych (Warszawskie Ekumeniczne Święto Biblii, Światowy Dzień Modlitwy, Global Leadership Summit, Crown) odkryłem nagle, że moja przymusowa rezygnacja nie zakłóciła prac tych komitetów. Spotkania odbywały się z wyłączeniem jednej tylko (mojej) osoby. Wkrótce odbędzie się pierwsze z planowanych wydarzeń - a ja nadal będę w szpitalu.
Inne zobowiązania też śmiało można odłożyć w czasie lub złożyć na innych (kazania, spotkania, artykuły…).

KRYZYSY ŻYCIOWE SPRZYJAJĄ ZBLIŻENIOM
A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli macie coś przeciwko komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie, odpuścił wam wasze przewinienia. Ew. Marka 11:25
Wszystko nabiera właściwej perspektywy w obliczu ryzyka bliskiego końca życia. Okazuje się, że większość sporów ma podłoże głównie emocjonalne. Wyrażę to tak: widzimy drugiego człowieka tak, jak go lubimy. Mimo pozornie niewielkiego sensu powyższego zdania, niesie ono w sobie głęboką prawdę życiową. Chodzi o to, że jeżeli kogoś lubimy, to jesteśmy w stanie wybaczyć mu nawet największy absurd. Natomiast, jeśli ktoś „zaszedł nam za skórę”, to wszystko, co robi, będziemy brać „za złą monetę”. Często, żyjąc w braku pojednania z taką osobą i słysząc, że uległa ona poważnemu wypadkowi, ale przeżyła - traktujemy to jako szansę od Boga, by zmienić swoje nastawienie w stosunku do niej.
Co najmniej dwie osoby odwiedziły mnie z takim właśnie nastawieniem: zapomnienia o dawnych urazach, pojednania się, „polubienia” na nowo. Były uściski, pocałunki, słowa pojednania i deklaracje miłości wzajemnej. Już dla samych tych dwóch wizyt warto było się tu znaleźć…

SZPITALNE ŁÓŻKO TO WSPANIAŁE MIEJSCE DO MODLITWY
Choruje kto między wami? Niech przywoła starszych zboru i niech się modlą nad nim, namaściwszy go oliwą w imieniu Pańskim. A modlitwa płynąca z wiary uzdrowi chorego i Pan go podźwignie; jeżeli zaś dopuścił się grzechów, będą mu odpuszczone. Jakub 5:14-15
Jednak największą radość sprawiła mi Wasza, drodzy Przyjaciele, troska o mnie - wyrażona w e-mailach, telefonach (SMS-ach) i odwiedzinach. Większość tych odwiedzin była z konieczności krótka - co spowodowane było moją kiepską kondycją psycho-fizyczną (do dziś utrzymują mi się bóle głowy). Wiele z tych wizyt kończyła modlitwa o mnie, której często towarzyszyło przeczytanie Słowa Bożego. W tym samym dniu, kiedy odzyskałem świadomość, pastor zboru symbolicznie namaścił mnie olejem i pomodlił się do Boga o moje uzdrowienie.
Muszę stwierdzić, że pomimo iż łóżko szpitalne kojarzyło mi się zawsze raczej z „duchową pustynią”, to dla mnie tych kilka ostatnich dni (poczynając od mojego powrotu do świadomości i od rozpoczęcia czasu wizyt - których do tej pory było już kilkadziesiąt) był to jeden z bardziej obfitych duchowo okresów mojego życia. Dużo modlitwy, dużo przemyśleń, jakieś podjęte decyzje, postanowienia. Ale, o tym to już innym razem :-).

Kochani, dziękuję Wam za Waszą troskę o moje życie i zdrowie.
Czeka mnie jeszcze wiele tygodni diagnozowania, leczenia i rehabilitacji. Ale, jak Bóg pozwoli to powrócę do pełnej sprawności, do służby, do Was. Z Bożą pomocą będę jeszcze bardziej użyteczny w Jego służbie, niż dotychczas. Dzięki temu doświadczeniu.

Wasz brat w Chrystusie, współsługa w dziele Ewangelii,
Paweł 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.