czwartek, 22 lipca 2010

SIEDEM DNI NA MAZURACH - 5


Następnego ranka trzy kolejne kawy postawiły mnie wreszcie na nogi. W tym dniu byliśmy umówieni z moją siostrą Anią i jej mężem Ryśkiem, którzy spędzają urlop nad jeziorem Świętajno koło Węgorzewa. Okazało się, że Ania zdążyła zadzwonić, zanim włączyłem rano telefon. Oddzwoniłem.
Około południa zajechaliśmy do wioski Kal, gdzie Ania i Rysiek kupili sobie mały domek kampingowy. Bardzo się cieszą z tego zakupu, bo od z górą dwadzieścia lat każde wakacje spędzają na Mazurach, mieszkając w ciasnej i dusznej przyczepie kampingowej. Z podnieceniem pokazywali nam kabinę prysznicową, która podnosi o niebo komfort ich letniego mieszkanka.
Po kawce na tarasie przyszedł czas na atrakcje: przejażdżkę motorówką Ryśka po jeziorze. Było pysznie! Wiatr rozwiewał nam włosy, dziewczyny piszczały w ciasnych zakrętach, a motorówka skakała z fali na falę. Obejrzeliśmy zakątki jeziora Świętajno i Mamry. 
Rysiek opowiedział nam kolejno do kogo z osób publicznych należą poszczególne domy i łódki. A tak się składa, że Mazury to miejsce odpoczynku śmietanki towarzyskiej Warszawy. Jak mówią miejscowi właściciele pensjonatów, Warszawiacy stanowią większość ich klienteli. 

Po powrocie do naszej przystani Ania namówiła mnie na pływanie wpław w płetwach. Woda była cieplutka (27*C). A że po pływaniu zawsze chce się jeść, poszliśmy do pobliskiej restauracji, gdzie Wala zamówiła sobie szczupaka a ja filety z sandacza. Słuszne wagowo porcje słusznie też nas kosztowały. Dobrze że płaciliśmy po połowie :).


Do siedliska dotarliśmy pod wieczór. Domownicy przywitali nas prawie entuzjastycznie. Ktoś zawołał: „O, od razu robi się radośniej – wszyscy wracają do domu!” Poszliśmy na górę chwilę odpocząć i zeszliśmy na ganek, gdzie zaczęło już zbierać się towarzystwo. Niestety, komary przegoniły nas do środka – gdzie wprawdzie nie chłodził nas już wieczorny wiaterek, ale były za to inne atrakcje: m.in. gry telewizyjne: golf, kręgle. Wszyscy, i młodzież i starsi, ochoczo chwytali za wirtualną rakietkę.
Później  były jeszcze nocne Polaków rozmowy. Ja zamierzam się dziś wcześnie położyć, bo rano jestem umówiony z panią Anią na koniki. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.